Sobota, 29 sierpnia 2015

Czytanie książek powoduje spadek inteligencji

a.z.

Amerykańscy naukowcy po przebadaniu tysięcy osób w przeciągu kilkunastu lat, doszli do wniosku, że czytanie zbyt dużej liczby książek wpływa negatywnie na inteligencję. Naukowcy odkryli, że inteligencja rośnie wraz z przeczytanymi lekturami aż osiągnie pewien poziom maksymalnego nasycenia, po czym spada z każdą dodatkową przeczytaną książką.

Sugestia Amerykanów po wykonaniu tych badań jest następująca: powinniśmy przeczytać ok. 100 książek do 20 roku życia, by "naładować" potencjał intelektualny, po czym starać się nie przekroczyć 1-2 książek rocznie. Jeśli przeczytamy więcej, nasz mózg nie będzie w stanie przetworzyć informacji i danych, w wyniku przeciążenia. Zacznie więc pozbywać się wiedzy, wyrzucając niektóre fakty i informację, z tym że niestety nie mamy wpływu na to co nasz mózg wyrzuci.

Może więc zdarzyć się tak, że przeczytawszy nieopatrznie dodatkową książkę stracimy umiejętność rozwiązania prostych zadań matematycznych, albo wiedzę na temat rozmnażania roślin okrytonasiennych. Lista straconych umiejętności wśród przebadanych Amerykanów, którzy przeczytali za dużo, jest długa.

Dodatkowo naukowcy radzą, by czytać rzeczy proste i niewymagające, wtedy nasz mózg jest najbezpieczniejszy. Jak mówi szef zespołu badawczego dr Josh Buckle: "Żyjemy w czasach chaosu informacyjnego i nie powinniśmy dokładać naszemu mózgowi pracy. Raczej powinniśmy robić wszystko, by nasz intelekt chronić i nie czytać za dużo."

Oto skrócona lista autorów polecanych przez zespół badawczy:
- Paulo Coelho
- William Wharton
- Katarzyna Grochola
- Stephenie Meyer
- Jackie Collins

Źródło: BBC

Polecamy

  • Dali mi. Oni. Z serdeczności. W Belfaście oferowano mi hot-doga. Wzięłam, bo było to lokalne protestanckie święto i w ramach rozumienia innych tradycji, nie wypadało odmówić dania lokalnego, prawda.

    Aleksandra Łojek
    Average: 1 (1 vote)
  • W Belfaście nie można złapać taksówki na ulicy - poza czarną, londyńską, tzw. “black hackney”, która, żeby było trudniej, niekoniecznie będzie czarna.
    I może nie być to zwykła taksówka – może to być coś, co w lokalnej nomenklaturze nazywa się public hire taxi, czyli właściwie rodzaj minibusu (jeśli ktoś jeździ na Bliski Wschód, zna z pewnością filozofię szerut lub, jeśli ktoś się zaplątał do postsowieckich republik, marszrutek, marszrutnoje taksi - są to taksówki, które zapełnia się do oporu, a potem jedzie wytyczoną trasą, wysadzając pasażerów po drodze.

    Aleksandra Łojek
    Average: 4.6 (5 votes)